Świątynie po drodze
- aga1498
- 9 gru 2025
- 4 minut(y) czytania
Podróżując na północ do Mont Batur a potem do Amid oraz na południe do Uluwatu Sudżaja - zaprzyjażniony kierowca - zawiózł nas do kilku bardziej i mniej popularnych miejsc. Do niektórych dotarłysmy same.
Saraswati Temple - w samym centrum Ubud - Water Palace - balijska architektura połaczona z łagodnością otaczajacej natury, łącznie z deszczem ;-)
Tirta Gangga Temple - byłam tu 15 lat temu. Z Beatką. Byłyśmy w tej świątyni i w pięknej podróży po Indonezji. To była pierwsza egzotyczna podróż i pierwsza nurkowa wyprawa na jakiej w życiu byłam. Może dlatego bardzo pamietam piękne nurkowania, ogrom kolorów i różnorodności życia pod wodą oraz aromat, smaki, widoki i wrażenia zetknięcia z zupełnie inna kulturą. Piękny czas od którego na poważniej zaczęła się moja przygoda z nurkowaniem. Przygoda do której Beatka mnie trochę zmusiła ;-)/namówiła. Ona miała sobie nurkować, a ja leźć, pachnieć i czytać książki… ;-) A skończyło się tak, że żadna z nas nie opuściła żadnego nurkowania :-)
Tirta Gangga ma w sobie ogromny spokój, dużo zieleni i jeszcze więcej wody. Została zbudowana jako pałac królewski króla …. w 1946 roku. Tirta oznacza święta wodę, Gangga pochodzi od nazwy Ganges. To miejsce nawiązuje do tradycji hindu. W basenach pływają złote karpie upasione przez turystów przechadzających się po kamiennych „stęplach” na wodzie. Jest też ukryta w głębi bardziej dzika i zarośnięta część przypominająca leśną świątynię. Można tez zażyć kąpieli w jednym z kamiennych basenów - warto zabrać ze soba strój kąpielowy!
To dobre miejsce na filiżankę kawy i chwilę zadumy…
Pura tirta empul Manu (Gianyar regency) to bardzo widowiskowa i oblegana przez turystów świątynia hinduizmu balijskiego z kąpieliskiem wypełnionym świętą wodą źródlana dla rytualnych ablucji. w tej świątyni poza zwiedzaniem można również wziąc udział w ceremonii oczyszczenia, tyle że na ogół wraz z dość dużą ilością ludzi. większość z tych ludzi podchodzi tu do ceremonii dla zdjęcia - taka moja obserwacja. Choć oczywiście są i tacy, którzy w rozgardiaszu i wrzawie próbują znaleść przestrzeń na swoje myśli i ważność na kolejne kroki ceremonii,
Na nasze nieszczęście (a może i szczęście) w momencie jak dojechaliśmy do świątyni lunął ulewny deszcz. Od razu pojawił sie tłumek pań wypożyczajacych za 20 tys rupii kolorowe parasole umożliwiające dalsze zwiedzanie
I za te niedogodności - ulewny deszcz i tłumek rozwrzeszczanych turystów w miejscu gdzie miałyśmy plan na spokój i cisze podczas ceremonii - spotkała nas nagroda! Na terenie świątyni trwały przygotowania do czegoś w stylu naszego nabożeństwa, jakiejś ceremonii którą odprawia kapłan i kapłanka. I my te przygotowania, ubierania szat, kilku warstw owijek, różnorakich ozdób, pasów, korali itp miałyśmy możliwość obserwować. I nawet część tego nabożeństwa! głównymi postaciami tego nabożeństwa był kapłan (okazało się, ze najstarszy tu kapłan) i kapłanka. Oboje wyśpiewywali szepcząc i zawodząc jakieś pieśni/mantry (ona ewidentnie czytała słowa ze smartfona ) zaganiali i odganiali jakieś duchy/moce/energie, "pstrykali" kwiatkami prze siebie ( w naszym kierunku), doubierali kolejne ozdoby... magiczne to było. Magiczne dla nas i dla tych kapłanów, pozostali zgromadzeni z lokalnej społeczności nie wydawali się być zbytnio zainteresowani....
Nasz kolejny przystanek to Pura Tirta Empul Timbrah- maleńka świątynia hinduska w środku niczego. Uwaga, ważne dla znalezienia tego miejsca jet ostatni człon nazwy - Timbrah! do świątyni dojechać można tylko skuterem lub dojść pieszo. Zostawiamy auto pod wielgaśnym fikusem i na dwie tury, dwoma skuterkami jedziemy do świątyni. Zabawne, ze jeden ze skuterów prowadzi nasz kierowca… po prostu miejscowy człowiek pożyczył mu go na kilka minut. Nie znali się wcześniej, nie widzieli nigdy…ale w sumie to co się mogło stać? Gdzie mógłby zniknąć z tym skuterem. Przecież zostawił auto pod fikusem :-)
Ta świątynia (nie dokładnie ta, ale taka) była naszym celem od kilku dni. Chciałyśmy w kameralnym i zupełnie nieturystycznym miejscu przejść ceremonię Melukat oczyszczenia ciała, umysłu i ducha ze złej energii i nieczystości. Można do tej ceremonii przystąpić w wielu miejscach i na ogół z wieloma innymi osobami. Nam się marzyła kameralne miejsca, najlepiej takie w którym będziemy tylko my. I… udało się!
W tej konkretnej świątyni zlokalizowanych jest 7 fontann/źródeł z których płynie święta woda. Każde źródło ma swoje znaczenie…
1 to Gangga odpowiedzialna za płodność, pomyślność, zmycie zła i rozpuszczenie grzechów
2 to Sindhu - namaszczenie w celu uzyskania spokoju umysłu
3 to Saraswati aby poprawić wiedzę, inteligencję umysłową i cnotę
4 to Yamuna żeby prosić o długie życie, zdrowie i ukojenie chorób
5 to Godawari dla wsparcia szczęścia, oraz wzrostu dobrobytu materialnego i duchowego
6 to Narmada oczyszczająca w celu poprawy młodości i zdrowia fizycznego
7 to Serayu ułatwiająca i usprawniająca wszelkie działania zgodnie z Swadarmą (osobistą ścieżką życiowa i świadomością jednostki
Po skupieniu w świątyni, zadumie nad tym co ważne, istotne i potrzebne przychodzi czas na rytuał przy każdym ze źródeł - przy każdym należy 3 razy obmyć twarz, 3 razy wypłukać usta, 3 razy zanurzyć się i obmyć głowę i 3 razy wypić wodę ze źródła. I tak siedem razy. Cały czas mając w głowie i sercu swoją intencję. Piękny rytuał. A w tak odosobnionym miejscu nabrał jeszcze więcej duchowości i znaczenia.
Instagramerska Lempuyang Temple właśnie z powodu instagramrskiej sławy postanowiłyśmy tą świateynię poiąć i znależć gdzieś podobne "wrota do nieba" ale w końcu czas, przestrzeń i los zrządziły inaczej i najpierw w lekkim deszczu, a potem juz w konkretnej ulewie (ale za to prawie bez innych ludzi!) udało odwiedziłyśmy to miejsce i za pomocą lustrzanego triku zostałyśmy na chwilkę królowymi instagrama ;-)




















































































































Komentarze