Przedmieścia Ubud, przed wspólnym czasem, przed sobą….
- aga1498
- 5 gru 2025
- 2 minut(y) czytania
Przyleciałam na Bali kilka dni wcześniej niż wstępnie planowałam. Przyleciałam sama bo… tak chciałam, bo tak było ekonomiczniej, bo miałam ochotę spróbować pobyć naprawdę sama i to tak daleko. I wcale nie było to łatwe „ćwiczenie”…
Ewa podpowiedziała mi swoje ulubione, dość odosobnione miejsce. Niby blisko Ubud (15 min piechotką) ale jednak poza miastem, wsród pól ryżowych.
Niwa Ubud Karma https://nirwaubudkarma.wordpress.com/
Mały pokój z wielkim łóżkiem i jeszcze większym tarasem miał widok na niegdysiejsze pole ryżowe. widok piękny, kojący nasyconą zielenię poprzeplataną liliowymi kwiatami. Chciałoby się rzec, że cisza i spokój. I w sumie tak…. Dopóki nie zaczął (i przestał) padać deszcz. Różne żaby, chrząszcze, cykady i nie wiem co jeszcze wydawały taką ilość dźwięków, że głowa puchła. Stopery do uszu nie pomagały. Pozamykanie okien tez nie za bardzo. Uroki życia na wsi :-) łącznie z komarami i innymi latającymi owadami. ale było cudnie!
Miejsce bardzo proste i skromne, ale czyste, schludne i pięknie położone. Prowadzi do niego (i wielu innych okolicznych domów) tylko skuterowa ścieżka, którą poza turystami przemieszczają się mieszkańcy transportując przeróżne dobra do swoich domów. Nawet czasem długaśne pale czy żerdzie… A droga wije się wśród pól :-)
Zaraz obok domu dwie opcje na jogę, z różnorodnością zajęć i pomysłów na wolny czas:
do gustu bardzo mi przypadła Yin Yoga prowadzona przez Liddi - łagodność zalecana na jet lagu, oraz śmieszka - Isabel
http://ubudyogahouse.com/ dobre miejsce na poranne viniasy z Ketutem, bardzo pieknie połozone, trochę tajemnicze....
Z knajpek godnych polecenia w tej okolicy:
Pukako by Paddyfield https://www.instagram.com/pukako.cafe?igsh=MWVkMDU4bHdvaGs2Mg== urzekająca i widokiem i menu, zwłaszcza śniadaniowym
Ubud shanti Warung , położony jakieś 100 m od mojego lokum- typowy lokalny bar z indonezyjskim jedzeniem - to moje miejsce na lunche
W ciagu tych kilku dni wypełnionych odsypianiem jet lagu, zajęciami jogi, pysznym jedzeniem, spacerami po okolicznych polach rozmyślałam o tym co w życiu ważne, na czym chciałabym się w przyszłości skupić, a co z przeszłości pożegnać raz na zawsze. O tym co mi służy, a co szkodzi. O pędzie życia, o gubieniu siebie i odnajdywaniu na nowo…
A! I jeszcze udało mi się dokończyć w tych miłych okolicznościach przyrody raport nad którym ostatnio pracowałam. Oj trudno się było skupić z takimi widokami na które można się gapić, i gapić i gapić…. wyniosłam sobie na taras mały stoliczek i taboret - troszke pomogło w pisaniu ;-) lepiej niż na ławce czy w knajpce
A! I jeszcze kartę kredytową zdążył mi pochłonąć bankomat - to częste tu zjawisko - niestety wydobyto ja z niego jak już opuściłam Ubud
A! i przemokłam któregoś wieczoru doszczętnie wracając z kolacje ze znajomą, która była w tym czasie w Ubud. wieczorny powrót z miasta tez był malowniczy, choć na poczatku troche straszny ;-)
I jeszcze kilka masaży zaliczyłam. Strasznie dużo się działo w ramach tego lenistwa….




























































































Komentarze