Nyepi - największe święto na Bali
- aga1498
- 2 dni temu
- 4 minut(y) czytania
Temu zrządzeniu losu troszkę pomogliśmy. Pewnie mogliśmy wrócić kilka dni wcześniej, (i kilka tysięcy drożej ;-) )ale wiedząc o najważniejszym święcie na Bali postanowiliśmy zaoszczędzić te kilka tysięcy na kolejną podróż, a wrócić do domu bogatsi o przeżycia związane z tym niesamowitym dniem.
Nyepi to ruchome święto wynikające z hinduskiego kalendarza księżycowo-słonecznego (cykle księżyca + korekta słoneczna —> kalendarz saka). Przypada zawsze w marcu, dzień po nowiu księżyca, co oznacza nowy początek roku saka. Dziś zaczyna się rok 1948.
Początek roku to nie fajerwerki, to chwila (w zasadzie 24h) wyłączenia, spowolnienia, zadumy, ciszy, medytacji. To czas na przemyślenie tego co chce się za sobą zostawić, a co z doświadczeń i przeżyć zabrać dalej w podróż przez życie. Tego dnia na całej wyspie (tylko na Bali, a z drugiej strony na calusieńkim Bali) obowiązują 4 zasady:
brak ognia/światła AMATI GENI - co się da wyłączyć, jest wyłączone - nie ma świateł na ulicach, wystawach, wyłączone są wszystkie świetlne reklamy, witryny, światła w domach i hotelach są przygaszane, nie pali się ognia, świeczek itp
brak pracy AMATI KARYA - nic nie działa, żaden sklep, restauracja, bar, urząd. Nie działa nawet lotnisko! Działają hotele, ale w bardzo ograniczonym zakresie, żadnego room service, sprzątania itp. Możesz w nich być i korzystać, zostanie Ci udzielona pomoc jeśli potrzebujesz, możesz dostać świeżą wodę, ale nie oczekuj niczego więcej - balijczycy nie pracują, a Ci co muszą być w pracy wykonują niezbędne minimum…
brak podróży AMATI LELUNGAN - nikt się nigdzie tego dnia nie przemieszcza, nikt nie wychodzi z domu. Każdy zatrzymuje się tam gdzie jest i w sensie miejsca i w sensie jestestwa. Na ulicach widoczne są jedynie patrole Pecalang - panowie w sarongach w czarno białą kratę, która symbolizuje dualizm - yin i yang, świętość i codzienność, poprzeplatane jak w życiu. Wszyscy panowie w ten dzień i w inne święta chodzą w przepaskach na głowie - mają pomóc zebrać myśli, skupić umysł, utrzymać koncentrację. Co ciekawe noszą je tylko mężczyźni…. Tylko oni mają rozbiegane myśli i kłopoty z koncentracją , hehehe
brak rozrywki AMATI LELANGUAN - to czas na medytacje, skupienie, ciszę…
Wszystkie te zasady obowiązują od godziny 5.59 19 marca do 6.00 20 marca. Wyspa wygląda jakby nic ciekawego na niej nie było, nikt tu nie mieszkał, miejsce nie było warte niczyjej uwagi, nawet uwagi duchów, których balijski świat jest pełen. Cisza oszukuje złe duchy, które przelatując nad wyspą się tu nie zatrzymują. Cisza oczyszcza umysł i energię balijczyków., pozwala ocenić ile hałasu mamy w sobie na co dzień i daje czas na wyciszenie go. To moment restartu systemu. Systemu człowieka, społeczeństwa, balijskiego świata….
Żeby się upewnić, ze żadne złe duchy się tu nie pojawią przygotowania do Nyepi zaczyna się kilka dni wcześniej. Jedną z tradycji (rozwleczoną w czasie) jest oczyszczenie wszystkich sprzętów w świątyniach - MELASTI. Zawsze bierze w tym udział woda. Czasem kapłan skrapia nią wszystko wykonując równocześnie różne rytuały w postaci „pstrykania" kwiatkami, mantr itp. Czasem sprzęty te wędrują (pieszo lub samochodami i skuterami) nad morze i tam następuje rytualne oczyszczenie. Ilość "białych procesji" w tych dniach poza świątynie jest spora, widać je na każdym kroku.
W przeddzień Nyepi odbywa się też sprzątanie. Sprzątanie ulic z wszystkich starych ofiarunków, liści, śmieci, sprzątanie domów, mycie okien i podłóg. Wszystko czyste, jakby nigdy nie używane?
Przedpołudnie to nasze wiosenne przedwielkanocne porządki. Nie na długo starczają, bo po południu ulice już są pełne nowych ofiarunków, znacznie bogatszych, z „grubymi", dojrzałymi i otwartymi kokosami, z otwartymi świeżymi jajkami, wieloma porcyjkami ryżu, kwiatkami, cukierkami, kadzidełkami, palemkami i co tam sobie człowiek nie wymyśli.
Do świątyń w tym czasie trafiają kosze z darami, zastawione są nimi całe stoły - troszkę mi to przypomina nasze święconki na Wielkanoc. Wszystkie świątynie tego dnia tętnią życiem, każda ma swój charakterystyczny styl ubioru (dla pań), różnią się wzorami i kolorami…..
A wieczorem…. parady Ogoh-ogoh czyli potworów przygotowywanych od kilku tygodni w każdej jednej wiosce, przez różne społeczności, niektóre przez dzieci, inne przez dorosłych. Te ogromne potwory wraz z towarzyszącymi tej paradzie dźwiękami mają odstraszyć wszelkie złe duchy, które w czasie ostatniego roku mogły zawitać na wyspie. Hałas jest niemożebny, potwory prześcigają się w straszności. Na koniec parady potwory są niszczone, palone. znikają z tego świata.
Niestety w Ubud tłum turystów na głównym placu był straszny, nawet uniemożliwiał na początku rozpoczęcie parady. Jeśli jeszcze kiedyś tu będę w to święto (a będę :-) to spędziłabym je gdzieś w małej wiosce. Może byłoby mniej spektakularnie, ale bardziej przestrzennie, nie w ścisku, z większym szacunkiem dla lokalnej tradycji.
Wieczorem prawie wszystko już zamknięte, ale mały warug Semestra na przeciwko naszego hotelu działał. Przekąski, zupa Kelor z liśćmi moringa i butelka śmiesznego Reslinga. Śmiesznego, bo wyprodukowanego w Sanur (Bali) z zamrożonych winogron przywiezionych z Australii. Proces fermentacji w tutejszych warunkach klimatycznych wymagał nie lada ekwilibrystyki .
Kelnerka zapytała, czy byliśmy na paradzie, Troszkę z nutą współodczuwania żalu, ze ona nie była opowiadaliśmy o przeżyciach. A ona na to, że w życiu by na ta paradę nie poszła, bo tak bardzo by się bała tych potworów… Jak my się wszyscy pięknie różnimy…..
Dziś dzień ciszy, zadumy, własnych ćwiczeń, medytacji... rozmów (z Zalesiem przecież nie da się nie gadać!), oglądania filmów, grania w karty, leniuchowania na basenie....
Jesteśmy przygotowani duchowo./cieleśnie... (kamyczki to wejściówki na zajęcia, tym razem Yin Yogi)
i żywieniowo ;-)
dobrego Nowego Roku dla Nas wszystkich!!!! Pełnego wrażliwości na nas samych, naszych bliskich i świat wokół!


























































































































Komentarze